poniedziałek, 16 kwietnia 2018

dwie godziny

Pomimo lekkiego (ok, kurewskiego) przeziębienia Pan zadecydował o małym seansie wieczorem. Cały dzień jednak mnie 'zaczepiał' i podniecał, w pewnym momencie wykorzystał w sposób brudny.
Spuścił się raz, wetknął jajeczko, a za niedługi czas znowu się spuścił-i dopiero wtedy pozwolił się umyć.

Może to nic... Ale ja mam zakodowane dokładnie umyć się po każdym stosunku. W taki sposób poczułam się zbrudzona, poniżona. Sprowadzona poniżej pewnego poziomu. To było dziwne... I podniecające. Dalej jednak brudne.

Wieczorem mnie trochę pozawijał. Osobno głowa, osobno tułów (z ułożeniem rąk na brzuchu), z wolną cipką, osobno jedna noga i osobno druga noga (obie zgięte i wygięte na boki). Wycięte otwory na sutki. Na każdym przypięta wibracja. jajeczko w cipce. Żeby sobie to wyobrazić-pełen dostęp. Znowu zdana na Niego i na Jego wszelkie decyzje. Uwielbiam spokój jaki towarzyszy temu stanowi.
Próbował mi również przytrzymać język szczypcami, ale w moment straciłam czucie. Ból szybko przekuł się w ten nieprzyjemny stan, więc ostatecznie szczypce zdjął. Ale i tak miałam zakaz kłapania buzią.
Jedyne co mogłam, to się coraz bardziej pocić.
Zaczął od orgazmu punktowego na łechtaczce, oraz kolejnego spuszczenia, po czym włożył jajeczko.
Ja czułam tą spermę w sobie, jak powoli jednak wycieka-i to wcale nie pomagało psychicznie. A potem finezyjnie podpiął mnie pod stymulator elektro... Nie wytrzymałam dużego natężenia-w przeciwieństwie do ostatniego razu wręcz śmiesznie nisko (teraz 3 wtedy 10?). Ale folia krępowała ruchy, ciało naprawdę się pociło-być może wilgotna skóra przewodzi bardziej impulsy i wzmacnia je. Kolejny punktowy orgazm.... Pan mnie znowu przytrzymał, więc doszłam trzy razy pod rząd-przy czym przy trzecim użyłam hasła bezpieczeństwa.
Czy ktoś kiedyś użył przy orgazmie hasła bezpieczeństwa?
To było dziwne. Pierwszy był mocny, drugi był najmocniejszy dotychczas a trzeci... Czułam, że jeśli będziemy kontynuować to będzie źle-stracę oddech i może nie tylko, a będąc skrępowaną w ten sposób nie bardzo miałam możliwość zmiany pozycji (dopiero Pan później uświadomił mnie, że byłoby to możliwe, ale słowo się rzekło). Orgazm wyszedł poza moją skalę pojmowania, jakby ciało nie było gotowe, ale mózg i owszem-jedyny dźwięk jaki wydawałam, to pisk. Przeciągły i długi, bo nie mogłam krzyczeć. Nienawidzę tego, ale kwestie mieszkaniowe..... W każdym razie to było tak silne, że byłam w stanie usiąść i nie czułam impulsów elektrycznych ;)
Po ochłonięciu Pan wyjął jajeczko i trzymając wandę na łechtaczce skończył we mnie. Znowu. Myślałam, że będę w stanie dojść również ale... Czułam że jestem spocona. Czułam że dłonie mi się wymarszczyły, a głowa ślizga. Do tego elektro coraz bardziej szczypało.

Nie było problemu szybko się wyłuskać ze skorupy. Ale jednak to prawda-że powyżej danego czasu można łatwo się wyziębić. Nie chciało mi się wierzyć, bo w końcu gorąc aż buchał-do momentu wyjścia poza kokon. Długo musiałam grzać się pod prysznicem, bo miałam  dreszcze niesamowite. Zmarzłam w moment. Nie sądziłam, że można aż tak.

Po takich seansach czuję jeszcze bardziej przynależność.

UNMAERE



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz