piątek, 13 listopada 2020

ciepło zimno

Sznurki, jestem przywiązana do łóżka.

Z maską na oczach, widzę ciemność.

Trochę jest mi zimno, wyszłam dopiero co spod prysznica po ćwiczeniach.

Jest praktycznie samo południe.

Mistrz chłonie moją skórę.

Bada ją dłońmi, ustami.

Seans sensualny, pozbawiony seksu.

Ciepło od suszarki, gorąco od nagrzanego noża którym On jeździł po skórze.

Piecze.

Zimno które się przebija pomiędzy falami gorąca.

Gorąco od uderzeń głaskacza i szpicruty.

Zimno w stopy. 

Gorąco od suszarki.

Piecze ślad noża.

Zamęt w głowie, organizm zaczyna dziwnie odczuwać to wszystko.

Piecze skóra... A raczej pieką zakończenia nerwowe w skórze.

Piekący ból od mocnych uderzeń.

A na końcu oczyszczenie.

Czterdzieści minut.

Rozwiązanie ze sznurków.

Przytulenie.



Przypomniałam sobie, co potrafi seans... I ile daje.


JUST SO