poniedziałek, 19 sierpnia 2019

las

Mistrz po części zrealizował fantazję #9 i skorzystał z tego, że poszliśmy sami na spacer po łąkach pod lasem. Przemycił część osprzętu w plecaku (obroża, opaska, smycz, pasy spinające i kulka), oczywiście podejrzanym było że sam uparł się go nieść (smycz jest ciężka). Wziął również sukienkę.
Więc, zeszliśmy nieco poniżej szlaku, zostawiliśmy rzeczy, dostałam opaskę na oczy, obrożę na szyję i na smyczy po ciemku poszłam za Nim. W ciemności... Wszelkie nawet i minimalne wzniesienia sprawiały lekką trudność. Ale napięty łańcuch był paradoksalnie ułatwieniem w takim chodzeniu. Zostałam w spodniach i trampkach, więc minimalnie czułam smyranie traw po nogach i ewentualne szyszki i kamyczki. 

W pewnym momencie nieco zeszliśmy, poczułam jak przywiązuje mi pasem spinającym najpierw jedną a potem drugą rękę. Pocałował... I odszedł, mówiąc że mam wołać jak coś. Słyszałam Jego kroki, ale nie potrafiłam ocenić czy poszedł daleko. Wiatr również nie pomagał, wszelkie szumy mieszały się ze sobą. Wydawało mi się że słyszę, jak Mistrz zrobił zdjęcie. 
Szczerze, to nie potrafiłam się skupić na swoim położeniu, notabene dość przyjemnym. Prędzej odruchowo wyłapywałam wszelkie odgłosy, które mnie rozpraszały. Być może z odpowiednim nastawieniem do tej sytuacji... A tu zupełnie niespodziewanie. Zostawiona sama sobie myślałam że mija nie wiadomo ile, a minęła chwila. Świadomość tego, że w zasadzie w każdej chwili może ktoś nadejść....

Usłyszałam, że ktoś się zbliża, ale od zupełnie innej strony jak słyszałam Mistrza. Dopóki nie usłyszałam tonacji oddechu byłam niemal pewna, że jakiś gapia się przyplątał. Jak się upewniłam, to cały strach minął w moment, wszystko puściło. Poczułam drętwienie palców w dłoniach, ból na stopie, po ugryzieniu mrówki. Generalnie doszły wszystkie niewygody, o których istnieniu nie wiedziałam. Mistrz podwiesił w międzyczasie jedną nogę maksymalnie do góry, zaczął bawić się cipką, uderzał końcem smyczy (skórzanym) po piersiach. Ostatecznie zostałam w ciuchach w których weszłam do lasu (czyli trampki i legginsy), więc miał utrudnione zadanie i część zamierzonych rzeczy nie wyszła.
Rozplątywanie z pasów przyjęłam z niemałą ulgą - było prościej się otrząsnąć po zdjęciu opaski. Pozostał mały niedosyt, głównie z powodu małej ilości czasu. Takie wyjście wypada nieco więcej czasu jak wstępnie zakładaliśmy. Poza tym pogoda, pogoda.... O wiele lepiej człowiekowi jak jest ciut poniżej poziomu, ponad który gubi się wodę z ciała ;)

wtorek, 13 sierpnia 2019

rozmówki #7

Wieczór, On pracuje, a ja w kuchni kończę swoje zadania na dzisiaj. W międzyczasie oczywiście robię kilka innych rzeczy naraz, ale przerywam widząc smsa od Mistrza. 


Dokończyłam jedno z zadań, wyszłam z tej mojej ultraciepłej pieczary (włączony piekarnik i suszarka do owoców podniosły temperaturę wnętrza na 33 stopnie), podeszłam do Niego. Cudownie chłodno... Od razu się odsunął od biurka robiąc mi wejście, kątem oka dostrzegłam odpalonego pornosa. Ot, miła przerwa w pracy, jak widać. Był cudowny: twardy jak lubię, już zniecierpliwiony. Słodkawy.
Po wszystkim wychodzę z pod biurka, idę umyć ręce, wracam do swojej pracy jak gdyby nigdy nic, bez zbędnych słów. Niedługo potem rozmawiamy
- Dziękuję ci za spełnienie mojej fantazji, od dawna chciałem zrobić coś takiego. Poza tym przyszłaś szybko, taka posłuszna. Brawo.
- do usług, Mistrzu, wiesz lubię sprawiać Ci przyjemność.