I w sumie wczoraj, z odruchu, otworzyłam walizkę i wyjęłam sznurek, odpaliłam tutorial i zrobiłam.
Tak w dużym skrócie.
Tak w mniejszym skrócie, to jakoś sznurki nie są czymś niezwykłym.. Nie odczuwam tego jakoś specjalnie, gdy Pan mnie wiąże.. Wiem, że są, używamy ich, ale bez większego zastanowienia, spełniają po prostu swoją funkcję. Chyba bardziej wolimy rozwiązania szybsze-paski, kajdany, taśma.
Nie wiem, dlaczego zaczęłam wiązać się sama. Chyba czysta ciekawość...
Przepadłam.
Dziwne uczucie.
Jakoś tak, jakbym wskoczyła do trochę innego oceanu. Wiązanie samodzielne, może pierwsze nie wyszło idealnie, ale poczułam dziką satysfakcję.
Zupełnie inaczej jak wtedy, gdy byłam wiązana. Paradoksalnie, to taka wolność, mogę dowolnie pętać sznurki na sobie w dowolnym kierunku, takim, jakim ja chcę. Jakbym nosiła naprawdę niezwykłe, unikatowe ubranie, utkane własnoręcznie.
Zapytałam Pana, co sądzi... I czy mogę popraktykować sama na sobie. Porozmawialiśmy. Nie ma nic przeciwko.
Chyba właśnie odnalazłam nowe hobby-ale muszę koniecznie przyswoić podstawy!
SHIVER

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz