Dalej mam niestety problemy z akceptacją niektórych decyzji Pana.
Ale dalej sprowadza się to do tego, że staram się nie udawać i jeśli jestem wkurwiona-to nie mam zamiaru się uśmiechać. Najchętniej bym w takich momentach szła do kącika, przegryzła to po swojemu i wróciła do Pana, już jak przetrawię swoje własne złości-tyle dobrze, że coraz krócej to zajmuje. A On właśnie w takich momentach każe mi patrzeć na siebie i prowadzi wykłady, których wysłuchuję, przytakuję-bo wyjmuje mi to wszystko z głowy i pokazuje ale i tak uspokajam się we własnym czasie. Wiem, że mam Mu mówić o wszystkim, ale są rzeczy które w złości Go mogą zranić-a na spokojnie są do przemyślenia.
Ja wiem, Pan ma zawsze rację. Mogę sobie chcieć różne rzeczy, ale to do Niego należy decyzja. I w tej jednej kwestii nie możemy się ciągle zgodzić, nie potrafię wyzbyć się emocji kiedy nastawię się na coś-a tego zwyczajnie nie ma bo jest przesunięte w czasie-lub wyrzucone z planu.. Oczywiście, że mówię Mu, żeby dał mi chwilę-dwie. Że podejdę jak już ochłonę. Ale są rzeczy, które pewnie potrzebuje ze mną wyjaśnić tu i teraz.
Wczoraj chyba kolejne spięcie wisiało w powietrzu, ale w sumie zawisło i spadło.
Ostatnio mimo że widzimy się codziennie, to jakby mniej spędzamy czasu ze sobą, dawno też nie było takiej konkretnej sesji. Sam szalony i brutalny seks, lub też po prostu zadowalanie Pana. Nagroda za zadowolenie Go w postaci dawno nie wykonywanego dotyku palcami. W międzyczasie proza życia, obowiązki domowe i dzieciaki.
On ma coraz więcej pracy na głowie, a ja wyczuwam Jego spięcia. Nie może się zebrać, żeby nadgonić, a ja nie mogę Go zmotywować. Staram się Go rozładować, ale mam wrażenie, że to jest chwilowe rozwiązanie. Zaraz za Jego plecami w końcu piętrzy się praca, coraz bardziej i bardziej, a ja w pewnym momencie łapię się na tym, że chyba Mu przeszkadzam, zawracam głowę. Paradoks.
On ma coraz więcej pracy na głowie, a ja wyczuwam Jego spięcia. Nie może się zebrać, żeby nadgonić, a ja nie mogę Go zmotywować. Staram się Go rozładować, ale mam wrażenie, że to jest chwilowe rozwiązanie. Zaraz za Jego plecami w końcu piętrzy się praca, coraz bardziej i bardziej, a ja w pewnym momencie łapię się na tym, że chyba Mu przeszkadzam, zawracam głowę. Paradoks.
Sesja jest teraz potrzebna nam obu-żeby odreagować. Chcę, żeby wyżył się na mnie, potrzebuję tego. Wiele rzeczy Go stopuje, przeszkadzają mi one.Chcę, żeby w końcu się odprężył, zrzucił część na mnie.
Tyle mam dzisiaj w głowie.
Tyle mam dzisiaj w głowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz