Z bólem mi niezbyt po drodze - mam tak niski próg jego odczuwania. Taki, że można się o niego potknąć. Jednak cyklicznie zdarzają się dni że mogę więcej znieść: albo dłuższe, albo mocniejsze tego typu praktyki. Raczej jednak nie jestem przypadkiem, w którym mogłabym kiedykolwiek dojść od uderzeń i tortur - zawsze próbuję sobie to wyobrazić (i nie wychodzi), i podziwiam te kobiety, które mogą. Natomiast sądzę, że już same rozmowy na ten temat z osobami, które tego doświadczyły, zwyczajnie dużo dają i nieco .... Czasem chce się spróbować, no ale "mierz siły na zamiary".
Bo orgazm siedzi w głowie i to od niej się zaczyna. Jeśli nie ma dobrego nastawienia, to dojście albo będzie niemożliwe, albo będzie "mechaniczne" i niesatysfakcjonujące (jak z jedzeniem - można tylko zaspokoić głód, można również przeżyć fajerwerki smakowe).
Dojść od uderzeń nie dojdę, ale od stymulacji bólem - zwykle tylko mnie nakręcało jeszcze bardziej, było tylko dodatkiem.
Ostatnio coś się wydarzyło i ból spowodował orgazm, jak jakiś odpowiedni przycisk. Ból sam w sobie.
Ale zanim do tego doszło, zdążyłam pomyśleć, że zaraz Mistrz wyrwie mi sutki z korzeniami, tak mocno ciągnął za piersi przez dłuższy czas. Bolało. Wwiercało się nieco w mózg. Zostawiało ślady.
Mimo to nie chciałam przerywać, bo to nie była jeszcze granica.
(moja skala: ojojojać, boli, bardzo boli, zajebiście boli, kurewsko boli, hasło)
Kiedyś pisałam w paru notkach o różnych rodzajach orgazmu; o tym że w moim przypadku ból dobrze użyty robi mi dobrze: podnieca, wzmacnia odczuwanie, nakręca na więcej. Nigdy nie pomyślałabym, że od takiego szarpania i wbijania paznokci (no dobra, wtedy to było zajebiste, choć bolące) tak sobie dojdę. Może miało wpływ to, że Mistrz kontrolował moje oddychanie. Może pozycja. Może taki dzień. Może muzyka.
Ale zdążyłam sobie pomyśleć, że to naprawdę fajna sprawa, jakby się czasami udało.
SUN QUAN THE EMPEROR
(moja skala: ojojojać, boli, bardzo boli, zajebiście boli, kurewsko boli, hasło)
Kiedyś pisałam w paru notkach o różnych rodzajach orgazmu; o tym że w moim przypadku ból dobrze użyty robi mi dobrze: podnieca, wzmacnia odczuwanie, nakręca na więcej. Nigdy nie pomyślałabym, że od takiego szarpania i wbijania paznokci (no dobra, wtedy to było zajebiste, choć bolące) tak sobie dojdę. Może miało wpływ to, że Mistrz kontrolował moje oddychanie. Może pozycja. Może taki dzień. Może muzyka.
Ale zdążyłam sobie pomyśleć, że to naprawdę fajna sprawa, jakby się czasami udało.
SUN QUAN THE EMPEROR
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz