wtorek, 22 stycznia 2019

czy jest na sali jakiś lekarz?

Ktoś zastukał w drzwi; akurat jak skończyłam nakładać czerwoną szminkę. Pomyślałam sobie, że to w końcu On zawitał, więc poprawiłam okulary i poprosiłam do środka. Czekałam już jakiś czas... Gabinet był przestronny, czysty. W tle cicho pobrzmiewała muzyka, na stoliku położyłam dwie świece. Jego żona miała Mu dać na mnie namiar, sporo zapłaciła za tą wizytę. Oj, sporo, wymagając jednocześnie kompleksowej obsługi oraz Jego spermy już po. W sumie zastanawiałam się po co, skoro ma Go pod ręką i może sama wycisnąć. Ale... Prośba jest prośba, a dotacja dotacją - jak to mówią, pacierza i pieniędzy się nie odmawia ;) Mimo to, mały stres był.

Wszedł Mężczyzna w niebieskiej koszuli, z brodą. Uwielbiam brodaczy. Naprawdę, od razu poczułam skurcz gdzieś w okolicy ud, ale nie uprzedzajmy faktów. Wpierw muszę Go nieco wypytać, nieco osłuchać. On zaś, wydawał się mocno zaskoczony, nieco speszony - ale bardzo z czegoś zadowolony. Poprosiłam, żeby usiadł na krześle, podałam Mu ankietę lekarską do wypełnienia. Ot, parę pytań: kiedy był ostatni wytrysk, czy jądra kiedykolwiek bolały, kiedy był seks analny... Takie tam mocno osobiste pytania o pożycie seksualne. Usiadłam naprzeciwko, zarzucając nogę za nogę. Nieco bokiem, żeby koronka na pończosze była dobrze widoczna, ale On był skupiony na tym, co czytał.
Wypełnił, przejrzałam na szybko. Standard. Regularny seks, wytrysk, uwielbia hentaii. Od żony wiedziałam, że siedzą w relacji Pan/uległa, widać zresztą było, że On nie uznaje zbędnych dyskusji i raczej stawia na swoim. W międzyczasie podpytywałam o tą Jego żonę, ale odpowiedzi były krótkie i rzeczowe. Ponieważ wiedziałam już to, czego potrzebowałam, poprosiłam o rozpięcie koszuli, dociskając swoją nogę do twardego punktu w okolicy Jego krocza. Cudownie. Pójdzie szybko, gładko, załatwimy to raz, dwa. Przez stetoskop słyszałam Jego serce, biło ciut szybciej jak zwykle. Poza tym, żadnych szmerów oraz innych niespodzianek, które by mogły spowodować ewentualne problemy podczas skoku ciśnienia.

Ponieważ wszystko grało, zabrałam się do pracy. Zdjęłam fartuch, klęknęłam. Widziałam, jak szybko ocenia moją czarno-czerwoną (seksowną) bieliznę. Idealnie, z tyłu miałam lustro, więc mógł swobodnie patrzeć zarówno w dół, jak i przed siebie - w obu przypadkach widok powinien być satysfakcjonujący. Odbiłam czerwoną szminkę na Jego łonie i jądrach, bo chciałam.
Pomimo, że to miało być szybkie, poczułam chcicę. I chęć przeciągnięcia nieco tego wytrysku, chęć poczucia Go w sobie. Gdzieś w kieszeni fartucha była prezerwatywa, ale nie zamierzałam jej używać. Rzuciłam ją na stolik przy Jego ręce

Zdecydowałam - chcę Go poczuć, więc pozbywam się majtek i proszę, by wyjął kulkę. Widzę, że On również tego chce, więc odwracam się i nadziewam na Niego. Widzimy się w lustrze, więc przez chwilę (dłuższą) kołyszę się, jest mi dobrze. Ale muszę skończyć, co zaczęłam, więc schodzę z małym żalem i doprowadzam już do wytrysku, spermę wypluwając do pojemniczka. Nie widzi mi się natomiast oddawanie jej komukolwiek - a tym bardziej Jego żonie. Siadam na ziemi przy Jego nogach, rozchylam swoje nogi eksponując cipkę. Mówię wprost - pragnę Go, nie interesuje mnie, co powie Jego żona.. Widzę TO spojrzenie, więc szybkim ruchem wylewam spermę na siebie, zaczynając od brody, rozprowadzając ją na piersiach. Czekam na to, co zrobi, ale On porywa gumkę i oto za chwilę jestem posuwana na kanapie. Jestem zajebiście ruchana - i dochodzę. Raz - a potem drugi. Unosimy się na falach, coraz szybciej i szybciej, a On spektakularnie kończy po raz drugi. Odruchowo śmieję się, że w razie czego, udzielę pierwszej pomocy, ale było to zbędne.

Pozostało mi jedynie podziękować za to, że mi pomógł.
----------------------------


Oczywiście plany sceny swoje, a rzeczywistość swoje. 
Cała ta scena to mój trochę spóźniony prezent urodzinowy dla Mistrza. Pierwotnie po skończonej scenie, miałam prezent dla tego Pacjenta - z którym oczywiście nie wytrzymałam i dałam wcześniej. Moja rola miała wyglądać zupełnie inaczej, bardziej biernie - a wyszło na odwrót ;)
Ale mam tak niesamowitą satysfakcję z tego, że On jest bardzo zadowolony. Bo w sumie tylko o to chodziło. A ja zwyczajnie lubię Go zaskakiwać.








6 komentarzy:

  1. Powinnaś mieć ostrzeżenie, że czytanie uruchamia wyobraźnię :P
    Teraz się będę męczyć do wieczora :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny zestaw :) buty są szałowe :) a wpis... :) no ten tego hahah :);)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba. Zawsze wyobrażałam sobie w tym kontekście (medicalowym i okołomedicalowym), osobę w kitlu jako jednoznacznie dominującą. A u Was tak fajnie wyszło... Przejęłaś inicjatywę, ale... Nie zdominowałaś... :)

    I zestaw świetny! :)

    OdpowiedzUsuń