niedziela, 17 marca 2019

zakupowo

Kolejne do kolekcji: wibrujące kulki i wibrator 3w1. Obie rzeczy są na pilocik - więc idealne do zabaw poza domem. 

Jeśli chodzi o kulki:


Tylko jedna jest ładowalna i wibruje, pozostałe dwie robią za obciążenie (i miły dodatek). Na zewnątrz dość mocno słychać bzyczenie, schowane w środku słychać tylko z bliska.
Według producenta jest 10 trybów, wibracje są naprawdę mocne. Niektóre tryby działające dłużej nie są zbyt przyjemne w odczuciu  (ten moment, w którym wie się, że zaraz zacznie się ból głowy). Trochę się boję, że z czasem silikon popęka, ale z drugiej strony kulki są na tyle ciężkie, że pokusiłabym się o spróbowanie ponosić je bez silikonowych ubranek. Jeśli chodzi o zasięg - producent podaje aż 20 metrów. W praktyce w mieszkaniu różnie bywa - albo złapie, albo nie złapie. Dodatkowy psikus może zrobić wyłącznik, źle ułożony sprawi, że zaciskając mięśnie kulka się wyłączy.


Jeśli chodzi o wibrator:


To jest główna fantazja Mistrza, żeby oba otworki były zajęte - ale żeby nie były tak niewygodnie jak np kulki + korek. I faktycznie, wibrator jest tak skonstruowany, że da się w nim swobodnie chodzić i siedzieć (choć przy siadaniu miałam wrażenie że wyleci), niekoniecznie leżeć (to samo odczucie, co przy siadaniu). Najwyższe obroty są naprawdę mocne. Technicznie: ma 7 trybów, masuje również okolice łechtaczki. Głośność.... Im bardziej, tym głośniej, słychać bzyczenie stojąc obok. Zasięg według producenta to 15 metrów, czas działania około półtorej godziny. W mieszkaniu działa przez ścianę ;) Ciekawy, mały wariacik.

1 komentarz: