Wieczór zapowiadał się miło - wychodząc do O. Mistrz zapowiedział, że wieczorem mam sobie zarezerwować czas tylko dla Niego. Takie 'obietnice' z błyskiem w oku sprawiają, że jednocześnie nie mogę się doczekać, jak i nieco się obawiam. Zwłaszcza że kolejna zabawka (podwójny wibrator) czekała na swoją.. kolej.
Więc... byle do wieczora.
Jak tylko wyszłam spod prysznica, Mistrz zaaplikował urządzonko gdzie trzeba i ustawił odpowiedni program. Końcówka analna jest o posturze małego palca w dłoni, więc w sumie bardziej drażniła, ale... Całościowo było naprawdę świetnie. Dużo lepiej było stać, jak chodzić (wtedy wibracje świdrowały głowę i sprawiały, że miałam ochotę nogi rozłożyć, nie zaciskać ☺ ). Trochę Mistrz przetestował różne parametry, wnikliwie obserwując reakcje. A potem zaczął się bawić moim ciałem, mnożąc używane przez siebie sprzęty.
Cel tej jednorazowej (acz wielokrotnej) podróży: być roztopioną w Jego rękach, całkowicie zdaną na Jego decyzje. Jeśli On zażyczy sobie totalnego zeszmacenia - proszę bardzo, usługa zawiera się w tej cenie.
Moje ciało wibrowało, napędzane kolejnymi orgazmami, aż do wypadnięcia wibratora. Orgazm gonił orgazm - wyrywane z ciała siłą, spływające po ciele wraz z kroplami potu. Napięcie mięśni, nad którym nie panowałam; słowa, które się wysmykiwały, a których nie powtórzyłabym za cholerę poza seansem. Uczucie ścisku jak w imadle, które musiałam wytrzymać. W międzyczasie sąsiad (mimo naprawdę późnej pory) podgłośnił telewizor, więc nieco mnie to otrzeźwiło, i zmusiło do panowania nad głosem.
Wraz z końcem seansu ciało znowu się przekręciło i straciłam oddech. I znowu musiałam walczyć o tlen.
WSZYSTKO, CZEGO DZIŚ CHCĘ
Cel tej jednorazowej (acz wielokrotnej) podróży: być roztopioną w Jego rękach, całkowicie zdaną na Jego decyzje. Jeśli On zażyczy sobie totalnego zeszmacenia - proszę bardzo, usługa zawiera się w tej cenie.
Moje ciało wibrowało, napędzane kolejnymi orgazmami, aż do wypadnięcia wibratora. Orgazm gonił orgazm - wyrywane z ciała siłą, spływające po ciele wraz z kroplami potu. Napięcie mięśni, nad którym nie panowałam; słowa, które się wysmykiwały, a których nie powtórzyłabym za cholerę poza seansem. Uczucie ścisku jak w imadle, które musiałam wytrzymać. W międzyczasie sąsiad (mimo naprawdę późnej pory) podgłośnił telewizor, więc nieco mnie to otrzeźwiło, i zmusiło do panowania nad głosem.
Wraz z końcem seansu ciało znowu się przekręciło i straciłam oddech. I znowu musiałam walczyć o tlen.
WSZYSTKO, CZEGO DZIŚ CHCĘ
Eh... ty to wiesz jak człowiekowi narobić apetytu ;P
OdpowiedzUsuńChyba trzeba skonsultować z Panem listę obserwowanych zabawek w sieci ;)
mogę dać namiary jak coś ;)
Usuń