Ciężki czas.
Od początku roku nawarstwione małe problemy, urosły do rangi sporej warstwy mułu, który osiadł na brzegu. Finalnie, jak jebło... To się ta układanka nieco posypała, tworząc wyrwę. Nic, z czym byśmy nie dawali sobie rady to tej pory ale... Nie lubię tak. Rozumiem, dlaczego. Wiem, że jeszcze trochę.... Muszę (powinnam) wytrzymać. Dalej szukać najmniejszych form bliskości. Oczekiwać, a nie tylko czekać. Pozbierać fragmenty i odłożyć je na swoje miejsce, bez ochoty odrzucenia ich wpizdu.
Przytulam mocno :*
OdpowiedzUsuńdziękuję :*
UsuńCierpliwości Maleńka... Dacie radę :**
OdpowiedzUsuńCierpliwość to czasem deficytowy towar ;) ;*
Usuń