poniedziałek, 6 sierpnia 2018

latające ryby

Późno w nocy, Mistrz głaszcze przed zaśnięciem (poprosiłam o to parę dni temu, ponieważ znowu wróciły problemy ze snem). Ale jakoś się kręcę, nie mogę zasnąć. Weekend, choć był obfity w różne przyjemne rzeczy jeszcze się nie skończył, jeszcze chciałabym Go poczuć. Jest zaskoczony ale i zadowolony, kiedy siadam na Niego w ciemności. Brak światła wyostrza inne zmysły (zwykle to tylko ja mam opaskę na oczach), skupiam się zatem na dotyku. Nie ma żadnych innych potrzeb jak tylko ta jedna. Bliskość.

Dostałam również jedno (kolejne) stałe zadanie, wstępnie na tydzień ale możliwe, że Mistrz ten czas wydłuży. Zadanie tym razem tak bardzo dostosowane do mnie, czas jego wykonywania również jest całkowicie ode mnie zależny. I nie ukrywam, że to wyzwanie bo jest to coś, czego lata nie robiłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz