Wczoraj wieczór skopałam to wszystko.
Mam burzę hormonalną związaną ze zbliżającym się okresem.
Wiem, żadne wytłumaczenie, żadne usprawiedliwienie. Jestem w stanie panować nad sobą, zwłaszcza przy Panu, jednak czasem coś się wymsknie i wychodzi taki mały foch, którego sama nie rozumiem a brnę w ten absurd.
Oczywiście Pan konsekwentnie to tępi...
Rozmawiamy na bieżąco ze sobą, ja nie migam się absolutnie od tych rozmów, staram się szczerze odpowiadać na pytania.
Nie rozumiem jednak czasem sama siebie-a mimo to On doskonale wychwytuje moje nastroje, odczucia i myśli.
--------------------------------------------------
Wczoraj przyszły nasze zakupy zabawkowe-nastawiłam się na sporo, biorąc pod uwagę możliwości wstępnie przetestowanego magic wanda (ach!), zgodnie z wolą prysznic, wygładziłam skórę, przygotowałam się i... Pan zadecydował inaczej.
Do spania, bo nie wykrzesa ze mnie tyle, ile by chciał, mam odpocząć.
Wkurwiłam się, zawiodłam się, było mi żal. Przygotowania na nic, moje nastawienie na nic.
Pan mnie skutecznie upomniał-próbowałam to przetrawić na szybko-ale to są rzeczy które są mocno ciężkostrawne i wymagają czasu, żeby zrobić to dobrze i szczerze.
Że muszę pogodzić się z Jego decyzją, że nie mogę tego negować, bo mam takie widzimisię.
I próbowałam się buntować, i oczywiście chuja z tego wyszło.
Czy muszę mówić, że nie mogłam zasnąć?
Ale trawienie odniosło skutek, zrobiło mi się niesamowicie głupio. Że w ogóle próbowałam negocjować coś tak oczywistego. Pan spokojnie spał obok, a mnie dręczyła moja własna chcica, pomieszana z wyrzutami sumienia że tylko ciągle się stawiam, nic od siebie nie daję a wymagam.
Lekcja pokory, tym skuteczniejsza, że musiałam się ugiąć w sposób którego nie lubię-ale było to konieczne.
Muszę to zaakceptować, chcę tego-to jest to, czego wymaga ode mnie mój Pan. Ponieważ nie cierpię Go zawodzić-muszę się dostosować jeszcze bardziej. Nie wiem, dlaczego chciałam tak bardzo wczoraj to zagrać, wiem jednak że już tego nie zrobię.
Miałam prawo się nastawić-ale nie miałam prawa egzekwować czegokolwiek.
Szkoda, że nie umiem takich rzeczy od razu u siebie stosować...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz