Miałam zły i słaby dzień. Taki, że wypadało dobić tępą stroną łopaty, po czym zawinąć w kołdrę. Mistrz wiedział - zwykle musowo melduję Mu o takich stanach, więc nie był zdziwiony tym, co zobaczył po powrocie z pracy. Zagonił siłą do łóżka, usadził na pościeli. Podał jedzonko (zamówiłam, a On odebrał), i położył na łóżko tą swoją wielka torbę na laptopa. Otworzył i zaczyna wyrzucać "broń na zły dzień": kilka paczuszek ciastek i czekoladkę. Same moje ulubione.
Mimo, że jesteśmy ze sobą naprawdę sporo, i w końcu niejeden taki stan widział, to mnie naprawdę mocno ścisnęło w środku. Do tego stopnia, że zaczęłam buczeć a On nie miał pojęcia, co z tym fantem zrobić. Chciał dobrze i przedobrzył (w pozytywnym znaczeniu). Przysiadł, przytulił. Porozmawialiśmy. Żartobliwie stwierdził, że mogę Go gloryfikować jeszcze bardziej, Jemu to pasuje.
Jakby dotychczasowe było niewystarczające ;)
Stwierdzam, że momenty, w których przyciska mnie swoją stopą do ziemi, jednocześnie ręką podnosząc za szyję i podciągając do góry są najlepsze.
Stwierdzam również, że kiedy zarabiam policzek za gryzienie, to nie jest to dla mnie kara, choć On tak mówi. Lubię to.
Znalazłam sposób na okazanie Mu swoich uczuć w miejscach publicznych. Coś, co jest moje i w pełni wyraża to, co chcę oddać. Jest to całowanie w rękę, zwłaszcza przy palcu z obrączką. Kątem oka da się zauważyć zdziwienie na oczach mijających nas osób. Wydaje mi się również, że rzadko która kobieta całuje w rękę mężczyznę (zwykle jest na odwrót). Taka mała rzecz, w dodatku bardzo intymna - a cieszy.
Stwierdzam również, że kiedy zarabiam policzek za gryzienie, to nie jest to dla mnie kara, choć On tak mówi. Lubię to.
Znalazłam sposób na okazanie Mu swoich uczuć w miejscach publicznych. Coś, co jest moje i w pełni wyraża to, co chcę oddać. Jest to całowanie w rękę, zwłaszcza przy palcu z obrączką. Kątem oka da się zauważyć zdziwienie na oczach mijających nas osób. Wydaje mi się również, że rzadko która kobieta całuje w rękę mężczyznę (zwykle jest na odwrót). Taka mała rzecz, w dodatku bardzo intymna - a cieszy.
I musiałaś . No musiałaś jak bym i tak nie uważała,że masz w domu IDEAŁ. Poproszę przez kalkę, postarzyć ciut i nawet bez opakowania pod choinkę postawić -moją oczywiście:*<3
OdpowiedzUsuńmusiałam, czasem muszę Go pochwalić, bo chodzi smutny ;)
Usuńjak będę umiała przez kalkę Go - to jak najbardziej :D ale obawiam się, że z racji gabarytów nie zmieści się pod żadną choinką ;)
Las blisko . Tam zawieszę ozdoby:) Zmieści się
Usuń:D
Usuń:)
OdpowiedzUsuńWiesz to całowanie w dłoń fajne jest... oczywiście w sytuacji kiedy nie musicie się ukrywać :)
Były np tego ode mnie wymagał na powitanie i pożegnanie czyli zazwyczaj na dworcu w Katowicach...jaki stres żeby nikt nie wiedział :/
wydaje mi się, że to powinno wyjść samo z siebie, a na pewno być z chęci. Co do Twojego byłego - to sobie wyobraziłam takiego mopsa, z tym wachlarzem przy szyi (takie okrągłe coś) i z tą łapą wyciągniętą ;)
UsuńHahahaha mops :D no trafiłaś w punkt :P
UsuńO masakra...popłakałam się ze śmiechu :*
:D
Usuń