Jako, że zawsze pojawia się tylko temat kar, Ananka zabiła mi ćwieka, przytaczając podczas rozmowy pytanie o nagrody. Podczas gdy ona się zastanawiała nad swoimi, ja wzięłam siebie na tapetę. To taka płynna i tak bardzo indywidualna sprawa... Za długo się zamyśliłam nad tym, że to proste pytanie jest trudne.
No więc...
No więc...
Najbardziej potrzebuję obecności i dotyku. Potem uwagi, rozmowy. Kiedy tego nie dostaję - odbieram to jako karę. Nie mówię oczywiście o codzienności - On musi pracować, ja mam swoje obowiązki. Nie jesteśmy fizycznie być w stanie ze sobą 24 / h, poza tym byłoby to niewłaściwe. Co ja uznaję za nagrodę, kiedy finalnie mam wszystko to, czego najbardziej potrzebuję?
Każdy nowy dzień jest dla mnie nagrodą samą w sobie. Jestem, żyję z Nim, jestem szczęśliwa. Nie muszę czekać wielu dni na to, by Go dotknąć, poczuć. Nie muszę czekać, aż będzie miał możliwość kontaktu - a jeśli już, zwykle nie przekracza to paru godzin.
Ale jeśli chodziłoby o takie typowe nagradzanie w relacji... to myślę, że największą dla mnie nagrodą jest Jego zaskoczenie. Zwłaszcza wtedy, kiedy zrobię coś niespodziewanego lub pobiję swój "rekord", kiedy się tego najmniej spodziewa.
Cała reszta "celów" jest ruchoma - i mocno zależna od nastroju i okoliczności, dalej jednak są to zwykłe rzeczy. Wspólne wyjście na konkretne danie na mieście. Wypad w określone miejsce. Pozwolenie na daną czynność. Generalnie rzecz ujmując, wszystko to, czego pragnę w danym momencie (w miarę możliwości) do zrealizowania, co zahacza czasami o mój własny egoizm.
Cała reszta "celów" jest ruchoma - i mocno zależna od nastroju i okoliczności, dalej jednak są to zwykłe rzeczy. Wspólne wyjście na konkretne danie na mieście. Wypad w określone miejsce. Pozwolenie na daną czynność. Generalnie rzecz ujmując, wszystko to, czego pragnę w danym momencie (w miarę możliwości) do zrealizowania, co zahacza czasami o mój własny egoizm.
Do listy nagród dodałabym pochwałę czy uznanie z ust Pana :) no dla mnie to największa nagroda.
OdpowiedzUsuńpodciągam to pod zaskoczenie - bo zwykle jest ta mina, którą lubię no i ten szacunek ;) czasami słowa są zbędne.
UsuńNo tak u Was można bez słów ;)
Usuńu Was z tego co czytam też :) prawidłowo :*
UsuńMasz rację, że to bardzo indywidualna sprawa i trochę też będzie zawsze zależna od nastroju. Dla mnie jedną z największych nagród były zawsze same słowa Pana: "Jestem z Ciebie dumny/zadowolony" i uznanie, radość w Jego oczach... A z bardziej "materialnych" rzeczy... Masaż robiony mi przez Pana lub wspólny prysznic... :)
OdpowiedzUsuń