Moje piersi tego dnia były w ścisłym centrum uwagi Mistrza. A to macnął, a to pacnął. Pościskał, powyciągał za sutki, poprzytulał się. W pewnym momencie wygiął mnie tak, że nie miałam możliwości ruchu (półmostek), i zaczął "pieszczoty" smoczym. I tak powoli rozkręcało się ku lepszemu - piersi piekły i grzały, ja powoli odpływałam, On wchodził w to coraz bardziej, i...
- Czy możecie przestać tak klaskać? Robicie to za głośno! - z pokoju Starszej dobiegła pretensjonalna prośba, która rozpierdaczyła na łopatki cały ten nastrój. (myśleliśmy, że daawno zasnęła)
Mam ochotę na orgazm, na seks, na Niego. Ale krążę sama wokół siebie, nie chcę się prosić, wiem że i tak nie przyjedzie. Odpuszczam, bo to bez sensu. Wieczorem podczas rozmowy wypływa temat chcicy.
- A to nie mogłaś po mnie zadzwonić?
- I tak byś nie przyjechał, nie chciałam się nastawiać.
- Ale wtedy spokojnie mógłbym, przyjechałbym. Gdybyś zadzwoniła, to byś wiedziała.
Stracona okazja.
- Saro, załóż kulki o danej godzinie.
- Dobrze.
Tylko że zanim Mistrz wrócił, wyszło przypadkowe spotkanie z koleżanką. W kulkach (tych większych) obeszłam z nią sklep, trasę do jej domu, plus przydłuuugą pogaduchę (nie potrafimy krótko rozmawiać ;) ). W sumie z planowanej godziny noszenia zrobiło się ponad cztery. Niby nic, ale w pewnym momencie przestałam czuć że je mam, bo dobrze się ułożyły (pierwsze 10 minut to ciągłe poprawianie się). Również nie czułam się rozproszona w jakikolwiek sposób, ale jednak w domu... Chciałam je wyjąć możliwie jak najszybciej.
Mistrz zachodzi mnie od tyłu, ale jakoś specjalnie nie mam ochoty w tamtym momencie na takie pieszczoty. Więc zostaję sprowadzona za kark, do pozycji i zarabiam parę mocnych klapsów na gołe pośladki. Piecze... Kiedy nakazuje mi się podnieść, siadam na piętach i kąsam Go w udo. Za to zarabiam w policzek.
Lubię - mimo że wiem, że nie wolno gryźć, to czasami robię to specjalnie żeby poprowokować Go do jakiejś akcji. Ale tym razem, ten policzek spowodował odkorkowanie wszystkich drobnych złości zebranych z całego dnia. I, zamiast się cieszyć i wtulić w nogę, wtuliłam się z łzami w oczach.
Wyczuł to od razu, kazał się podnieść, przytulić. Wypłakać w ramię.
Mam ochotę na orgazm, na seks, na Niego. Ale krążę sama wokół siebie, nie chcę się prosić, wiem że i tak nie przyjedzie. Odpuszczam, bo to bez sensu. Wieczorem podczas rozmowy wypływa temat chcicy.
- A to nie mogłaś po mnie zadzwonić?
- I tak byś nie przyjechał, nie chciałam się nastawiać.
- Ale wtedy spokojnie mógłbym, przyjechałbym. Gdybyś zadzwoniła, to byś wiedziała.
Stracona okazja.
- Saro, załóż kulki o danej godzinie.
- Dobrze.
Tylko że zanim Mistrz wrócił, wyszło przypadkowe spotkanie z koleżanką. W kulkach (tych większych) obeszłam z nią sklep, trasę do jej domu, plus przydłuuugą pogaduchę (nie potrafimy krótko rozmawiać ;) ). W sumie z planowanej godziny noszenia zrobiło się ponad cztery. Niby nic, ale w pewnym momencie przestałam czuć że je mam, bo dobrze się ułożyły (pierwsze 10 minut to ciągłe poprawianie się). Również nie czułam się rozproszona w jakikolwiek sposób, ale jednak w domu... Chciałam je wyjąć możliwie jak najszybciej.
Mistrz zachodzi mnie od tyłu, ale jakoś specjalnie nie mam ochoty w tamtym momencie na takie pieszczoty. Więc zostaję sprowadzona za kark, do pozycji i zarabiam parę mocnych klapsów na gołe pośladki. Piecze... Kiedy nakazuje mi się podnieść, siadam na piętach i kąsam Go w udo. Za to zarabiam w policzek.
Lubię - mimo że wiem, że nie wolno gryźć, to czasami robię to specjalnie żeby poprowokować Go do jakiejś akcji. Ale tym razem, ten policzek spowodował odkorkowanie wszystkich drobnych złości zebranych z całego dnia. I, zamiast się cieszyć i wtulić w nogę, wtuliłam się z łzami w oczach.
Wyczuł to od razu, kazał się podnieść, przytulić. Wypłakać w ramię.
:D "Czy możecie przestać tak klaskać? Robicie to za głośno!" Poplakalam się ze śmiechu :D
OdpowiedzUsuńA to że Mistrz wyczuwa emocje i troszczy się o Ciebie to bardzo dobrze, daje to poczucie bezpieczeństwa :)
nas konkretnie rozpierdzieliło ;)
Usuńgdyby nie wywczuwał, byłoby ciężko. a to działa w obie strony
Nawet nie można się złościć na córkę bo przecież nie przyszła osobiście Wam powiedzieć tylko z oddalenia wyraziła swoją opinię ;D
OdpowiedzUsuńCzyli w przyszłości drzwi w sypialni z wygłuszeniem ? :D:D:D
A Mistrz... znasz moje zdanie na Jego temat więc nie będę "pompować helu więcej do tego balonika" bo będziesz musiała za nogę trzymać na ziemi :P ;D:**
pod butem :P
Usuńzdecydowanie drzwi nie tylko z wygłuszeniem, ale i na klucz ;)