środa, 18 lipca 2018

zrobiłam błąd

Próbowałam być miła w momencie, w którym nie powinnam być.

Wieczór, Mistrz postanowił zrealizować moją niedawną prośbę w kierunku rp. Trafił idealnie, cały dzień miałam dziwny, napięty. Nie wiedziałam o tym, dowiedziałam się dopiero po prysznicu, jak przyszłam do pokoju sprawdzić, czemu jest półmrok. I zarobiłam knebel w postaci szmatki do ust.

[....]

Po skończonej scenie kazał mi przyjść po chwili do łazienki. 
A ja... Czułam cholerny niedosyt, nie podobało mi się w sensie było nie tak, jak chciałam. Miałam wrażenie, że jest... zwyczajnie, a na pewno tak, jak bywało czasem podczas zwykłych zbliżeń. Mimo to wiedziałam, że bardzo się starał. 
Przyszłam do Niego, ale zobaczył, co chciałam powiedzieć od razu. Mimo to, pominęłam w rozmowie, skupiając się tylko na podziękowaniu oraz pochwaleniu Jego starań. Bo wiem, że scena tego typu nie jest lekka, wejście w rolę trwa wyjątkowo długo - lub wcale, jeśli nie ma warunków. Pomimo tego że nalegał, nie chciałam powiedzieć że uważam to za nieudaną akcję, że mi się to nie podobało. Ale z drugiej strony, czy nie obiecałam być szczera zawsze, nawet jeśli będzie się to wiązało z powiedzeniem Mu, że w mojej ocenie to nie było to? Czy mam prawo zwracać Mu uwagę, kiedy to od Niego zależy przebieg danej sceny? Tak, ponieważ tak ustaliliśmy.

Po dłuższej analizie tego co było, a czego oczekiwałam, i dlaczego to pominęłam wcześniej, zaczęłam tą rozmowę tak, jak powinnam od początku. Powiedziałam, że mi się nie podobało. Wyjaśniłam dlaczego. Opisałam, jakie elementy warto by wziąć pod uwagę przy następnym razie. Na co zwrócić uwagę na zaś.
Nie lubię Go krytykować, zwłaszcza kiedy wiem, że się stara. W czynnościach dotyczących wszystkiego innego nie waham się zwrócić uwagi na nieprawidłowości i rzeczy, które mi nie pasują,  ale w przypadku czynności intymnych kiedy jest Jego inwencja, to boję się,  że Go w jakiś sposób zniechęcę lub obrażę. Paradoksalnie - wyrządzam w takich momentach krzywdę nam obu. Nie dziwię się, że był zły za kłamstwo, choć ostatecznie zostało wyjaśnione. Ale również takie - a zwłaszcza takie rozmowy eliminują błędy w przyszłości.

Wiem to, a jednak zaliczam takie wpadki.

 

11 komentarzy:

  1. Chcemy dobrze... a wychodzi czasami inaczej... najważniejsze, że porozmawialiście z sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie czasem chcąc dobrze można narobić jeszcze gorzej.
      rozmowa była konieczna, raczej nie odkładamy rzeczy na później

      Usuń
  2. Tak rozmowa jest bardzo ważna, zwłaszcza kiedy coś "uwiera"...a jednocześnie bywa bardzo trudna, a tym trudniejsza kiedy obawiam się że mogę tym zranić Pana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest pewna zależność; im trudniejsza rozmowa.. tym bardziej potrzebna.

      Usuń
    2. Tak...wczoraj się o tym przekonałam...

      Usuń
    3. i jak poszło? wszystko w porządku?

      Usuń
    4. Dziękuję, wszystko w porządku :) i cieszę się, że w końcu się odważyłam na tą rozmowę, mimo że temat wyszedł niezamierzenie...

      Usuń
  3. bo chyba najtrudniej jest opowiedzieć partnerowi co było źle podczas zbliżenia. Strach przed tym, że poczuje się urażony.., że słowa zawiodą, ze przebiją się zbyt mocno emocje.. ja wciąż posiłkuję się w takich przypadkach wstępem w postaci słowa pisanego ...
    I jak zwykle już... jestem pełna szacunku dla (tak rzadkiej u innych)dojrzałości w Waszym związku :) :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem jakie to trudne dla tego stosuję system podwójnych wrażeń i refleksji. Tuż po jest pierwsza refleksja, bardzo emocjonalna, a na drugi dzień lub nawet po kilku dniach przychodzi czas na refleksję racjonalną. I nie umawiam się na to by mi Su mówiła szczerze i nie ukrywała niczego. To element, który podnosi poziom stresu i to negatywnego. Lepiej niech każdy powie co chce i kiedy chce.
    Przy takich emocjach trudno jest wyrazić to co się czuje. Twój Pan Saro również był pod wpływem emocji. Jesteście wobec siebie szczerzy, wcześniej czy później i tak powiecie sobie wszystko więc po co się na to umawiać? :-) Ukryłaś coś przed nim, pominęłaś, a to świadczy o czymś. Może warto sie zastanowić o czym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że masz rację, że jest to element który podnosi poziom stresu.
      Ale myślę, że tu znowu można odnieść indywidualne podejście do rozprawiania. Dla Ciebie najodpowiedniejsze jest to, o czym mówisz, dla nas znowu najcenniejsze jest rozprawianie "zaraz po" ponieważ na następny dzień część emocji może się zatrzeć. Również wszelkie problemy załatwiamy na świeżo, choć są sytuacje, które wałkujemy jakiś czas.
      Żyjemy ze sobą 13 lat i mamy stan, w którym ja pomyślę, a On to wypowie na głos, działa to również w drugą stronę. Kiedy podchodzę do Niego i chcę coś ukryć, to On wie co, i po prostu czeka aż powiem to na głos. Często widzi, czego nie dopowiadam i pyta o to. Tak było i tym razem. Dlaczego wiec mimo to to ukryłam? Możliwe, że czasem potrzebuję podjąć taką próbę. Natomiast co do emocjonalności.. Jest typem człowieka biorących wszystko bardzo chłodno i racjonalnie, dlatego analizujemy wszystko od razu.

      Usuń