W kuchni, szykuję dla nas kawy, Mistrz zachodzi mnie od tyłu. Zadaje jakieś pytania, ale kusi mnie się nieco z Nim podroczyć, więc unikam odpowiedzi, zbywając Go z usmiechem. Raz, drugi. Widzę jednak kątem oka, że za moimi plecami sięga do wiszącego na haku cedzaka (tej metalowej cholery jasnej). I jakoś tak, jak pyta po raz trzeci, odpowiadam jak torpeda na wszystko. Odruchowo, a przeciez nawet go nie dotknął. Nie musiał.
:)) To się nazywa... magia ? :D
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=NFQCYpIHLNQ
Usuń;)