niedziela, 7 lipca 2019

odkrycie roku (i przy okazji recenzja książki)

i mój bonus za +5 pkt
(z tymi punktami pewnie kiedyś opowiem na co zbieram☺)


Kiedyś wspominałam książki i to, w jaki sposób zdobywałam podstawową wiedzę o seksualnej stronie człowieka. Mam w swojej biblioteczce taką pozycję, jak  
>>mistrzyni penisa, autorstwa: Larousse Jordan, Sade Samantha<< 
Tytuł nieco przaśny, z sugestywnym żółtym bananem na okładce, ale w środku całkiem przydatne infosy: od podstawowych, w stylu budowa fizyczna penisa, po techniki, możliwości i wszystko to, co można fajnego z penisem zrobić. Część żywcem zerżnięta z kobiecych forum, ale w końcu to tylko spis teorii, od których warto zacząć praktykę. Nic, czego bym już nie wiedziała, ale zgrabnie zebrane w całość. Swoją drogą, uważam książkę za fajny pomysł na panieńskie i nie tylko. 

Dzisiejsze moje odkrycie zaś, polegało na użyciu klamerek (drewnianych, nie dużych - ale też nie super małych) na jądrach. Mocny ścisk mają w każdym razie. Przypinałam je wzdłuż paseczka, od góry do dołu, chwytając dość sporą ilość skóry, finalnie zmniejszając ich "objętość" o dwa razy i napinając skórę na maksa. Oczywiście pytałam co klamerkę, czy boli - ale w sumie nie miało szansy boleć za bardzo. Stymulację samego penisa pominę, to samo przez się wiadome.
Mistrz odleciał, co było dla mnie miłe i satysfakcjonujące, natomiast najlepsze nastąpiło przy zdejmowaniu klamerka po klamerce. Przedłużanie orgazmu i gęsia skórka z przyjemności, aż do ostatniej. Wrażliwość jąder jeszcze trochę po ich zdjęciu. Generalnie coś nowego, bardzo mocnego. Stymulującego. Wartego spróbowania.

Do dalszych testów :>
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz