Stymulujące bardzo bywają niektóre treści....
Ostatnio przeczytałam fragment (po pl!) mocno trącącej klimatem manhwy - Ktoś, kto to narysował, naprawdę wiedział i czuł, w jaki sposób może przekazać niektóre rzeczy. Prosta historia, ale z każdym kafelkiem czuć napięcie i emocje. Historia ma potencjał. Od czytania można poczuć przyjemne wilgotne ciepełko, trochę powspominać... Wiecie, jest naprawdę sporo klimatycznych komiksów. Ale niewiele z nich potrafi to oddać do takiego stopnia, że trzeba się potem rozładować. Ręcznie, lub z pomocą ;)
Ześlizgnęłam się z prośbą oficjalną do Mistrza o szybką akcję Mógł się zgodzić - nie musiał. To drobna kontrowersja dotycząca tego, że mam wiele pomysłów i w głównej mierze to ja inicjuję prośby. Tak jest wygodniej i lepiej, bo daje 100% pewności że oboje mamy czynny udział.
A szpicruta dawno nie była w Jego rękach. Za dawno....
Uległość tego fikcyjnego mężczyzny i sposób, w jaki dąży do swojej realizacji jest dla mnie pociągająca i fascynująca. Realnie miałam przyjemność rozmowy z wieloma Uległymi i chyba dlatego wspomniałam podobny schemat. Niby Ulegli i Uległe to ta sama strona barykady, ale w kwestii emocjonalnej bywają to czasem dwa przeciwległe bieguny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz