piątek, 15 maja 2020

karonagroda

Przepis, jak zwykłe popołudnie zamienić w fajne popołudnie.

Zamówiłam paczkę, z odbiorem własnym w miejscowości B. Tak wyszło, że On akurat tam był, ale powiadomienie o jej przygotowaniu doszło jak już był w trasie. Mistrz nie pozwolił mi na samodzielną wyprawę po odbiór paczki, choć miałam do wyboru różne środki transportu (pociąg, auto). Więc, jako że mieliśmy pojechać razem pomyślałam o  małym "ukaraniu" Go. Czyli o sukience, pończochach i braku majtek, w zamian wkładając kulkę do cipki. Szklana odpadała, bo dość długi łańcuszek był widoczny ;-) Ale że kulek nigdy dość, to wybrałam jedną z krótszym uchwycikiem. 
Oczywiście po drodze wyszło ustalenie że w poniedziałek jest konieczność jazdy do miejscowości, i możemy przełożyć wyjazd, ale jako że już jesteśmy gotowi, to pojedziemy w odwiedziny. 
Dopiero w trasie poinformowałam Go że czegoś mi brakuje, oraz że coś wystaje wiedząc, że możliwości seksualne będzie miał dopiero po powrocie. Tym samym skazując Go na cierpliwość i wytrwałość. 
Żeby nie było, Mistrz uwielbia takie inicjatywy, ja zresztą też - bo uwielbiam ten Jego wzrok pożerania na żywca, ale trzymający żądze na wodzy. Uwielbiam te nasze gry, które prowadzą do wspólnego celu. To również pozwala bez zbędnych ceregieli przejść od razu do rzeczy. Szybko, brutalnie, byleby tylko wzajemnie sobie ulżyć. Nie oparłam się oczywiście paru niepotrzebnym pochyleniom, skłonom czy rozchylaniu nóg. 

Wracając, zahaczyłam się jeszcze o sklep. Kupując bułeczki, oczywiście opakowanie papierowe pękło i musiałam się trochę nagimnastykować żeby je pozbierać. Ogólnie starałam się przemknąć między alejkami, choć kulka skutecznie powodowała świetne nawilżenie, które to z kolei wsiąkało koronkę pończoszą. 

Po powrocie, jedynie zdążyłam ściągnąć kurtkę... A po wszystkim musiałam wyrzucić pończochy, bo nie wytrzymały nacisku Jego palców.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz